Co to za sałata rana,
Rózynkami posypana?
Chmiel, jesli dobrze smakuje;
Przetociem go w głowie czuję.
Milczycie w obiad, mój panie Konracie;
Czy tylko na chleb gębę swą chowacie?
Teraz by ze mną zygrywać się chciała,
Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.
Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,
Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.