Pan sobie kazał przywieść białogłowę,
Aby z nią mógł mieć tajemną rozmowe.
Czekawszy chłopca dobrze długą chwilę,
Tak zeby drugi uszedł był i milę,
Pojźrzy pod okno, a ci sobie radzi!
I r""zecze z góry do onej czeladzi:
"Po diable, synku, folgujesz tej paniej:
Jam kazał przywieść, a ty jedziesz na niej".
Nie chcę w tej mierze głowy psować sobie,
Bych sie, mój panie, miał podobać tobie:
Widzę, żeś hardy - mnie też na tym mało,
Kiedy się tobie tak upodobało