Teraz by ze mną zygrywać się chciała, Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała. Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie, Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.
Wiesz, coś mi winien; miejże się do taszki, Bo cię wnet włoże, Jóstcie, między fraszki!