Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada 
Możesz długiego nie czekać obiada,
Bo w mej komorze szczera pojęczyna,
W piwnicy także coś na schyłku wina.
Ale chleb (według przypowieści) z solą
Każe położyć prze cię z dobrą wolą.
Muzyka będzie, pieśni też dostanie,
A k'temu płacić nie potrzeba za nie,
Bo się tu ten źmij rodzi tak okwito,
Lepiej daleko niż jęczmień, niż żyto.
Przeto siądź za stół, mój dobry sąsiedzie,
Boś dawno bywał przy takiej biesiadzie,
Gdzie śmiechu więcej niż potraw dawają:
Ale poetom wszystko przepuszczają.


Pan sobie kazał przywieść białogłowę,
Aby z nią mógł mieć tajemną rozmowe.
Czekawszy chłopca dobrze długą chwilę,
Tak zeby drugi uszedł był i milę,
Pojźrzy pod okno, a ci sobie radzi!
I r""zecze z góry do onej czeladzi:
"Po diable, synku, folgujesz tej paniej:
Jam kazał przywieść, a ty jedziesz na niej".