Wiesz, coś mi winien; miejże się do taszki,
Bo cię wnet włoże, Jóstcie, między fraszki!
Co to za sałata rana,
Rózynkami posypana?
Chmiel, jesli dobrze smakuje;
Przetociem go w głowie czuję.
Teraz by ze mną zygrywać się chciała,
Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.
Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,
Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.